Kilka rad

Jak się ubrać?

Codzienne użytkowanie roweru nie wymaga od Ciebie żadnego specjalnego stroju. Zwłaszcza jeżeli jest to rower miejski albo trekingowy, gdzie pozycja jest wyprostowana. W krajach „rowerowych” normalnym widokiem są osoby na rowerach ubrane elegancko i modnie (w sukienkach, garniturach, a nawet w krótkich spódnicach i szpilkach). Odpowiedniego stroju wymagają jedynie rowery przeznaczone do uprawiania sportu, gdzie pozycja jest mocno pochylona – górna cześć garderoby musi być dłuższa, abyśmy mieli zakryte plecy. Wszelkie obcisłe, oddychające stroje przeznaczone specjalnie na rower dadzą nam oczywiście dodatkowy komfort, ale tak naprawdę mają sens tylko wtedy, gdy chcemy pokonywać dłuższe dystanse szybkim tempem. Wbrew obiegowym opiniom, rowerzysta, którego organizm przywyknie do codziennego wysiłku, nie będzie się nadmiernie pocił i nie będzie musiał po każdej jeździe brać prysznica. Ważne jest tylko, aby nie ubierać się zbyt ciepło (pedałując, człowiek szybko się rozgrzewa, więc nie marznie), ale za to nieprzewiewnie (żeby zimne powietrze nas nie wychłodziło). Należy natomiast dobrze zabezpieczyć głowę, która najbardziej narażona jest na działanie wiatru; pozwoli to uniknąć przeziębienia zatok albo uszu.

Kask

Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że warto używać kasku rowerowego. Kask, kiedy jest solidny, dobrze dobrany i prawidłowo założony (tylko wtedy ma sens!), zabezpiecza dodatkowo czaszkę przed uderzeniem o twardą krawędź podczas upadku. Kiedy wybieramy się na wycieczkę w teren, np. w góry czy do lasu, powinien on być wręcz obowiązkowym wyposażeniem. Natomiast nigdy nie można zapominać, że na jezdni, przy ewentualnym zderzeniu z samochodem, kask pomoże nam tylko w niewielkim stopniu. Co ciekawe, według danych statystycznych, rowerzyści w kaskach ulegają wypadkom częściej. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że kask daje złudne poczucie bezpieczeństwa i prowokuje do bardziej ryzykownej jazdy. W krajach o największym ruchu rowerowym do codziennej jazdy kasków praktycznie się nie używa. Ostateczny wybór należy oczywiście do Ciebie.

Rękawiczki

Podczas nawet niezbyt groźnych wywrotek, zbawienną rolę odegrać mogą rękawiczki kolarskie, które zabezpieczają skórę dłoni przed otarciem. Rękawiczki pomagają także sterować rowerem, kiedy mamy spocone dłonie – dzięki nim kierownica nie wyśliźnie nam się z rąk na wybojach.

Opaski odblaskowe

W trakcie jazdy rowerem najbardziej narażoną na uszkodzenie elementem garderoby są spodnie, a konkretnie dolna część prawej nogawki. Może się ona wkręcić w łańcuch albo po prostu pobrudzić smarem. Starym sposobem jest spinanie nogawki klipsem, tak żeby nie ocierała się o łańcuch. Nowszą metodą jest zaś zakładanie wokół kostki opaski odblaskowej. Taką samą opaskę warto również nosi na przegubie lewej ręki – dzięki temu sygnalizacja skrętu w lewo będzie lepiej widoczna.

Jazda w deszczu

Deszcz nie musi być dla nas zmartwieniem, o ile dobrze się przed nim zabezpieczymy. Rowerowa peleryna przeciwdeszczowa zakrywająca uda powinna być naszym podstawowym wyposażeniem zarówno wiosną, jak i jesienią, gdy pogoda jest zmienna i często pada deszcz. Czasami sporym utrapieniem podczas takiej aury są mokre buty. Dlatego lepiej wtedy ubierać obuwie mniej sportowe, lecz bardziej odporne na wodę, bądź też zaopatrzyć się w specjalne ortalionowe ochraniacze na buty, zakrywające nogi ponad kostki. Przy przewożeniu rzeczy podczas deszczu, najlepiej sprawdzają się wodoszczelne sakwy. W czasie opadów jedź ostrożnie – wszyscy użytkownicy dróg mają wtedy mocno ograniczoną widoczność: kierowcy muszą patrzeć przez zaparowane szyby i zachlapane lusterka, piesi zasłaniają się parasolami, a inni rowerzyści spoglądają tylko pod koła, by ominąć kałuże. Ponadto na mokrej nawierzchni trudniej się hamuje, a przy zbyt dużej prędkości na zakrętach łatwo o poślizg.

Jazda w zimie

Zima to dobry czas nie tylko dla narciarzy, sprzedawców węgla czy niedźwiedzi polarnych, ale również dla rowerzystów. Podobno, gdy brakuje śniegu, nawet Święty Mikołaj podróżuje rowerem, a renifer ma wolne. I Ty spróbuj w zimie wsiąść na rower! Jeżeli się na to zdecydujesz, z pewnością nie będziesz żałować. Bardzo solidnie nasmaruj łańcuch i wszystkie zębatki – uchroni to twój rower przed lodem, śniegiem i solą. Spuść też nieco powietrza z kół, a będą mniej się ślizgać. Gdy odpowiednio się ubierzesz, na pewno nie zmarzniesz. Jeśli nie mamy specjalnej „oddychającej” odzieży, najlepiej ubierać się „na cebulę” – czyli kilka warstw ubrań, które można zdjąć, kiedy zrobi nam się zbyt ciepło – jadąc rowerem, nawet zimą, można się spocić. Koniecznie załóż czapkę (albo opaskę na czoło i uszy), rękawiczki oraz ciepłe i wodoszczelne buty. Wybierz też niezbyt grubą kurtkę – taką, która nie będzie krępowała ruchów. Zaciągając natomiast kaptur na głowę, upewnij się, że nie będzie Ci on przeszkadzał przy oglądaniu się za siebie – pomocna może być tu czapka z daszkiem. Jeżeli masz wrażliwe gardło, warto zakupić specjalną maseczkę osłaniającą twarz przed mrozem i ocieplającą wdychane powietrze. Przygotowawszy się w ten sposób, możesz spokojnie ruszać na spotkanie z zimową aurą. Pamiętaj jednak – na śniegu i lodzie zakręty trzeba brać znacznie łagodniej, mocno zwalniając. Nie zapomnij też o oświetleniu – zimą szybko robi się ciemno.

Zła widoczność

W trudnych warunkach pogodowych (w deszczu, mgle, wieczorem wśród świateł samochodów) musisz zastosować specjalne środki, żeby było Cię widać na jezdni. Obowiązkowe oświetlenie uzupełnij elementami odblaskowymi na rowerze lub bezpośrednio na sobie. Nie żałuj też jaskrawych części garderoby. Dobrym rozwiązaniem w warunkach słabej widoczności jest kamizelka odblaskowa, która zwraca uwagę kierowców swoim wyrazistym kolorem oraz taśmami odbijającymi światła reflektorów.