Rowerowe mity – czym są i jak z nimi walczyć?

Codziennie w Poznaniu pada z czyichś ust fałszywe stwierdzenie na temat rowerów. Im większy rozgłos mają działania na rzecz rowerzystów, tym większy hejt, którego elementem często są rowerowe mity. Najgorzej kiedy takowe mity są wyrażane publicznie i nie są w żaden sposób weryfikowane.

Ile to już razy słyszeliśmy, że:

  • ROWER JEST TYLKO DLA ZDROWYCH I MŁODYCH; poza tym
  • POZNAŃ TO NIE AMSTERDAM
  • DROGI ROWEROWE SĄ PUSTE, a w ogóle to
  • ROWERZYŚCI JEŻDŻĄ JAK WARIACI.

Ale gdyby wejść w głąb głów krzewicieli tychże stereotypów brzmiałyby one mniej więcej tak:

  • rower wprawdzie służy zdrowiu, ale kiedy jesteś chory, starszy, nie powinieneś go przecież używać
  • w Poznaniu mamy inne: ukształtowanie terenu, gęstość zabudowy/zaludnienia, powierzchnię, liczbę mieszkańców… w zasadzie wszystko jest inne, więc nie możemy się porównywać do Amsterdamu
  • wczoraj jechałem do domu i wydaje mi się, że nie widziałem żadnego rowerzysty, przedwczoraj zresztą też
  • a tydzień temu rowerzysta wyskoczył mi przed maskę. Nie pierwszy raz swoją drogą. A wczoraj jeden jechał bez oświetlenia wieczorem!

Czy te stwierdzenia to prawdy/półprawdy/ćwierćprawdy czy czysty fałsz? Spróbujmy przetłumaczyć je na zdrowy rozsądek:

  • badania mówią, że najczęściej spotykaną grupą wiekową wśród osób regularnie podróżujących rowerem to osoby  w wieku 40-49 lat. Te same badania pokazują, że zły stan zdrowia nie jest czynnikiem istotnym w wyborze roweru w codziennych dojazdach do pracy/szkoły/… Co ciekawe drugą najważniejszą motywacją dla regularnych rowerzystów jest właśnie dbałość o zdrowie i kondycję fizyczną. Notabene badania brytyjskie przeprowadzone wśród pracowników dowodzą, że dojeżdżający do pracy rowerem biorą prawie połowę zwolnień lekarskich mniej niż ich nierowerowi współpracownicy.
  • tak, każde miasto jest inne i trudne znaleźć dwie takie same miejscowości, co jednak nie znaczy, że miasta/regiony/państwa nie mogą się w żaden sposób porównywać. Weźmy więc dla przykładu miasta z krajów śródziemnomorskich, które nigdy nie słynęły z rowerów (1,6% Hiszpanów uznało rower za swój główny środek transportu), choć klimat mają przecież dość optymalny. Problemem była tu mentalność i brak infrastruktury. Zmiany tego ostatniego  podjęła się np. Sewilla (która nie była i nie jest Amsterdamem/Kopenhagą*) tworząc w latach 2006-2009 110 km infrastruktury rowerowej. Błyskawiczne tempo! I tak ruch rowerowy raptownie wzrósł – o niemal 6,5% w trzy lata! To może: Poznań to nie Sewilla!?
  • ostatnie kompleksowe badanie ruchu w Poznaniu (z 2013 roku) wykazało 4% ruchu rowerowego w mieście wobec 40% samochodowego, 13% pieszego i 43% podróży transportem publicznym. Wiemy, że ruch rowerowy wzrasta dynamicznie, choć tylko aktualne badania ruchu pokazałyby jak bardzo. Tak czy inaczej jest nas mało, mniej niż wszystkich innych miejskich podróżników (pieszych, kierowców, pasażerów komunikacji). Ruch rowerowy jest chociażby bardziej wrażliwy na warunki pogodowe – mimo  to pewnego październikowego, pochmurnego i chłodnego poranka na skrzyżowaniu Piłsudskiego/Zamenhofa rowerzysta pojawiał się co minutę, a kilka miesięcy wcześniej w czerwcowy, słoneczny dzień 2016 r. przez krzyżówkę Bukowska/Polna przejechało aż 341 rowerzystów w godzinę (jeden rower co ok. 10 sekund)** Są jednak chwile, kiedy rower rzadko pojawia się w ruchu. Badania ruchu wskazują jasno, że mieszkańcy rzadziej wybiorą rower w dni deszczowe, dni wolne od pracy oraz w nocy. W nocy zresztą wszystkich pojazdów jest mniej, a na niektórych ulicach ruch zamiera całkowicie. Czy kogoś to dziwi?
    Tak czy siak nie rozwijając infrastruktury, nie promując ruchu rowerowego, nie zmniejszymy problemów transportowych w mieście z korkami na czele. Badania wskazują, że 28% osób wybierając rower rezygnuje z samochodu jako środka transportu.
  • wg statystyk policyjnych w Poznaniu w ostatnich latach (2011-2015) zdarzeń drogowych z udziałem rowerów było 1577, z czego 540 było spowodowanych przez rowerzystów (34%). W tym samym okresie na miejskich drogach zginęło 97 osób (w tym trzech rowerzystów) – żaden z tych 46 śmiertelnych wypadków nie był spowodowany przez kierującego rowerem. Nasz projekt edukacyjny „Akademia Rowerowa” potwierdza: już dzieci w podstawówce wiedzą, że samochód stwarza większe zagrożenie w ruchu niż rower poprzez masę własną i rozwijaną prędkość. A większa masa i prędkość to też dłuższa droga hamowania.
    Baza danych policji wskazuje również, co ciekawe, że przez pięć ostatnich lat nie zdarzył się w mieście ani jeden wypadek, w którym przyczyną była jazda bez wymaganego oświetlenia.

p1220589Profesjonalna weryfikacja formułowanych sądów (tzw. fact checking) wymaga od nas pewnego wysiłku – uwierzcie nam, by sprawdzić wymienione w tym tekście tezy potrzeba było kilku godzin pracy. Wypływa z tego dość pesymistyczny wniosek: w dobie szybkiej komunikacji werbalnej opartej niestety często na emocjach mity mają się dobrze i będą dalej wypływać z ust mieszkańców i decydentów. Co jednak nie znaczy, że mamy się poddać oddając walkowerem każdą dyskusję.

By ułatwić walkę z rowerowymi mitami przetłumaczyliśmy angielską stronę cyclingfallacies.com. Znajdziecie tam garść zweryfikowanych mitów wraz z objaśnieniami oraz odnośnikami do danych i statystyk. Jak pewnie zauważycie nawet w polskiej wersji strony widać dość wyraźnie anglosaskie wpływy, a polska specyfika momentami wydaje się niedoceniona. Prosimy Was zatem o wyrozumiałość – potraktujcie ten tekst jako wersję beta, która będzie udoskonalana.
Zachęcamy również do dzielenia się z nami Waszymi wrażeniami.

Tymczasem miłej lektury:

 

*  niepotrzebne skreślić
** Badania ruchu – jesień 2016 (w ramach Koncepcji dostosowania ciągów pieszych i pieszo-rowerowych do standardów rowerowych na obszarze Rataj), wiosna/lato 2016 – Zamawiający ZDM Poznań

 

YPBM Logo Letter

Artykuł powstał m.in. w ramach projektu Youth Peacebuilders Multipliers organizowanego przez Youth Peace Ambassadors Network oraz Sende