W lipcu została otwarta nowa pieszo-rowerowa przeprawa przez Wartę na wysokości Umultowa. Obiekt został sfinansowany dzięki środkom unijnym przeznaczonym na miejską mobilność. Odwiedziliśmy nową kładkę i przyjrzeliśmy się jej otoczeniu. Jak oceniamy realizację?
Podsumowanie oceny
- Połączenie między Czerwonakiem a Poznaniem ma potencjał transportowy, rekreacyjny i turystyczny
- Przejazd kładką jest wygodny, obiekt jest atrakcyjny i dopasowany do lokalizacji na obrzeżach miasta, oferuje ładny widok na rzekę
- Dojazd do kładki po stronie Poznania na ten moment dyskwalifikuje jej transportowy potencjał, odbywa się po wąskich alejkach z sypkim żwirkiem
- Po stronie Czerwonaka trwale zignorowano potencjał połączenia z przystankiem kolejowym i brakuje innych rozwiązań dla bezpiecznego ruchu rowerowego i pieszego
- Korytarz tworzony przez kładkę pozostaje niedostępny dla rowerów miejskich, osób ze szczególnymi potrzebami i w użytku całorocznym, co jest sprzeczne z celem dofinansowania
Położenie kładki
Nowa kładka przecina Wartę na wysokości przystani rzecznej w Czerwonaku. W pobliżu znajduje się przystanek kolejowy Czerwonak na linii w kierunku Wągrowca. Na prawym brzegu jest również droga do Puszczy Zielonki i na Dziewiczą Górę. Do granicy z Koziegłowami jest niewiele ponad kilometr.
Po poznańskiej stronie kładka znajduje się na wysokości Umultowa. Do planowanej pętli tramwajowej na Rubieży jest niecałe 2 km, a do istniejącej pętli Błażeja kilometr więcej. Kładka mogłaby być również ułatwieniem w dojazdach do Moraska. W linii prostej pierwsze budynki kampusu znajdują się w odległości niewiele ponad 2 km od nowego obiektu. Oznacza to, że do wydziałów geograficznych UAM jest teraz bliżej z Czerwonaka i Koziegłów niż z akademików na Winogradach.
Warto również odnotować, że kładka znajduje się w korytarzu Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego. To trasa o ogromnym potencjale turystycznym, ale w odległej przyszłości.
Kładka ma duży potencjał transportowy, zarówno z perspektywy połączeń w ramach poznańskiej metropolii, jak i ruchu rekreacyjno-turystycznego.
Atrakcyjność kładki do Czerwonaka
Kładka ma smukłą, łukową konstrukcję i 4 metry szerokości. Nie pozwoli to na oddzielenie ruchu pieszego i rowerowego, nawet w przyszłości, ale w tej lokalizacji jest to akceptowalne. Najazdy z obu stron są wygodne, chociaż po stronie Czerwonaka potrzebny był znacznie dłuższy.
Z góry rozciąga się widok na naturalny krajobraz Warty i nadrzeczną zieleń, co dodatkowo podkreśla atrakcyjność samego obiektu.
Infrastruktura rowerowa po stronie Poznania
Sama kładka pieszo-rowerowa robi bardzo dobre wrażenie, ale od strony Poznania brakuje funkcjonalnego połączenia rowerowego. Wartostrada w tym rejonie to w praktyce tabliczki kierunkowe ustawione wzdłuż gruntowych dróg.
Dodatkowym problemem jest sypka nawierzchnia na dojeździe. Naszemu pierwszemu widokowi na kładkę symbolicznie towarzyszył płacz chłopca, który przewrócił się na odcinku z nowo położonym żwirem. Na odcinku dzielonym z samochodami kurz potrafi unosić się na kilka metrów.
Problemy dotyczą również dostępności. Osoby poruszające się na wózkach nie mają możliwości dotarcia w pobliże kładki. Leśna alejka w jej najbliższym sąsiedztwie jest też zdecydowanie zbyt wąska, aby komfortowo i bezpiecznie mogli się na niej pomieścić piesi i rowerzyści.
Na plus warto wskazać znajdujący się w lesie plac zabaw oraz wiaty, które mogą być dobrym miejscem na odpoczynek i schronienie.
Trzeba też pamiętać o bezpieczeństwie po zmroku. Na trasie jest sporo dziur, a dodatkowo pojawiają się słupki, dlatego jazda w godzinach nocnych wymaga bardzo dobrego oświetlenia.
Połączenie z Czerwonakiem
Kładkę wybudowano tuż przy przystani rzecznej i przystanku kolejowym, ale zjazd z obiektu prowadzi w przeciwnym kierunku. Podążając za nim, trafia się na meandrującą wzdłuż brzegu polną drogę, pełną kałuż i nierówności. Podjazd do głównej drogi blisko granicy z Koziegłowami jest bardzo stromy.
Niemal wszyscy odwiedzający nowy obiekt powinni skręcić w kierunku mariny. Z tej strony podjazd do głównej drogi w Czerwonaku jest zdecydowanie łagodniejszy.
W pobliżu znajduje się przystanek kolejowy Czerwonak. Nie zadbano jednak o jego połączenie z kładką. Najbardziej oczywista droga, która nie wymagałaby nawet przecinania torów kolejowych, jest niestety zagrodzona barierkami.
Wzdłuż głównej, bardzo ruchliwej drogi w Czerwonaku nie ma infrastruktury rowerowej. Znaki dopuszczają ruch rowerowy na chodnikach. Rowerowy podjazd w kierunku Dziewiczej Góry wymaga przejechania wzdłuż tej drogi nieco ponad 100 metrów.
Miejska mobilność
Kładka została wybudowana dzięki unijnemu dofinansowaniu na rzecz miejskiej mobilności. Obiekt nie ma jednak obecnie szans pełnić takiej funkcji. Przy złej pogodzie ruch będzie tutaj zamierał, ponieważ miejska mobilność wymaga odpowiedniej jakości całej trasy, a nie tylko pojedynczego, dobrze zaprojektowanego obiektu.
Leśne ścieżki ze żwirkiem nie nadają się do codziennej podróży do pracy, na uczelnię czy do szkoły. Zimą nie da się ich efektywnie odśnieżyć. Ostre podjazdy po stronie Czerwonaka po opadach deszczu czy śniegu staną się niebezpieczne, a jazda nieoświetlonymi, pełnymi dziur drogami w lesie nie zapewnia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.
Wszystkie ważne kierunki podróży, do których kładka mogłaby skrócić dojazd, wymagają obecnie krążenia. Całą trasę trzeba pokonywać albo wspólnie z samochodami, albo z pieszymi.
Korytarz nie tylko nie jest dostępny dla osób poruszających się na wózkach, ale trudno będzie przejechać nim również rowerami miejskimi czy rowerami cargo.
Niestety powtórzony został błąd znany już z kładki w Owińskach. Kolejny obiekt przez najbliższe lata może nie spełniać celów, dla których został zbudowany. Oby udało się to zmienić.