Deroweryzacja pomników!

Stary Marych pozbawiony roweru. Powrót do prawdy historycznej!

Miejski Zespół ds Deroweryzjacji pracował nad rozwiązaniem “problemu pomnika Starego Marycha” od roku. Eksperci dotarli do nieznanych wcześniej źródeł, z których wynika, że Stary Marych nie mógł jeździć rowerem, bo nie miał karty rowerowej. Projekt powrotu do pomnikowej prawdy historycznej konsultowano z przedstawicielami klubów rady miasta. Odważną decyzję podjął Prezydent Jacek Jaśkowiak. Zmianą Marycha zajęły się Poznańskie Inwestycje Miejskie w ramach miejskiej ofensywy inwestycyjnej. To kolejna inwestycja oddana przed terminem (wyborów)!


Rozmowa z Prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem:

Redakcja: Dlaczego Stary Marych został pozbawiony roweru?

Jacek Jaśkowiak: Proszę Państwa, trzeba sobie na początek zadać pytanie, dlaczego ten rower w ogóle w tym miejscu był przy tej rzeźbie i kto za to odpowiada. Mocno podkreślam, że to nie za moich rządów ten pomnik roweru tam postawiono, tylko wcześniej, za mojego poprzednika. Skoro Komisja Weryfikacyjna przy Miejskim Zespole ds Deroweryzacji uznała, że pomnik nie jest zgodny z prawdą historyczną, to nie miałem problemów z podjęciem decyzji. Nie boję się podejmować decyzji.

Red.: Co dalej z pomnikiem?

JJ: Nie jestem przeciwnikiem Starego Marycha, sam też chodzę z teczką i w kaszkiecie. Proponowałem, żeby umieścić Starego Marycha w samochodzie car-sharingu, co bardzo popierał Pełnomocnik Prezydenta ds. Smartcity, ale ostatecznie nie zgodził się Plastyk Miejski, bo te samochody nie są grafitowe. Protestowała też Miejska Konserwator Zabytków twierdząc, że zasłoni to oś widokową na zabytkowy bruk. MPK zaoferowało przeniesienie feralnej tramwajowej kafejki (z kurczakami) z Ronda Rataje tuż obok Marycha, ale przecież w pobliżu stoi już jedna zabytkowa buda z kurczakami. Ostatecznie więc Stary Marych jest pieszym. Choć zdajemy sobie sprawę, że to też może wywołać kontrowersje, może się stać pomnikiem – symbolem podnoszących głowę pieszych, którzy zaczną żądać szerokich chodników i wywołają konflikty. Dlatego prawdopodobnie Stary Marych zostanie przyspawany do ławki i przeniesiony do jakiegoś parku, tak jak to robią w Kopenhadze, Hanowerze, czy Amsterdamie. Pomniki – ławeczki są niekontrowersyjne.


Poprosiliśmy o komentarz miejskich radnych:

Marek Sternalski (PO): Zrównoważony transport można realizować na wielu płaszczyznach. Tu akurat mamy sferę pieszo-pomnikową. To będzie taki kwiatek, wisienka na torcie końca kadencji prezydenta Jaśkowiaka. Nie można denerwować mieszkańców takimi prowokacyjnymi rowerowymi rzeczami i to jeszcze w samym centrum miasta. Może gdyby to gdzieś w dzielnicy peryferyjnej stało…

Lidia Dudziak (PiS): Najważniejszy jest kontekst historyczny i zalążek deroweryzacji miejskiej przestrzeni. Otwieram lodówkę – rower. Jadę na zakupy i nie mam gdzie zaparkować – bo rower. Stoję w korku samochodowym – wiadomo, przez rower. To był pomnik dyskryminacji wszystkich, którzy z rowerów nie korzystają. Poprosiliśmy o pomoc IPN, znalazły się dokumenty, że Stary Marych nie miał karty rowerowej. Cóż więcej mogę powiedzieć.

Joanna Frankiewicz (PRO): Tak, to bardzo ważny projekt, który od początku mocno popierałam. Na miejscu słusznie zabranego roweru będzie można utworzyć miniparking. Pomnik został postawiony za rządów Ryszarda Grobelnego? Tak, teraz przypominam sobie, to była największa inwestycja w infrastrukturę rowerową w 2001 r. Były jakieś pieniądze na inwestycje w infrastrukturę rowerową zapisane w budżecie miasta w 2001 r. i trzeba je było jakoś wydać. Nie wracajmy już do tego.

Katarzyna Kretkowska (Lewica): Pozbawienie roweru Marycha powinno się przyczynić także do ułatwienia życia tym mieszkańcom, którzy nie poruszają się po mieście rowerami. Stary Marych blokował rowerem chodnik i to blokował permanentnie. W tym miejscu można zrobić na chodniku, pozostawiając oczywiście wygodne 1,5m chodnika dla pieszych, przestrzeń do pozostawienia innych środków transportu, stanowiących narzędzie codziennego życia, z których przecież mieszkańcy korzystają na co dzień i bez których wszystkie sklepy na ul. Półwiejskiej mogą zbankrutować.

Spieszmy się kochać pomniki…


Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń autentycznych – jest zupełnie przypadkowe